Archiwum
RSS
wtorek, 02 marca 2010
Blog Tag

Gdy mi Kotek mówił o tej zabawie, od razu wiedziałam, że to nie dla mnie. Ale, jak się okazało, dostałam kilka zaproszeń do przyłączenia się... Spełniam więc swój obywatelski obowiązek :)

1. Mam wielką słabość do zwierząt domowych. Obecnie na stanie są: piesek, rybka i króliczek:) Dotychczas przewinęły się także 2 chomiczki, całe stado białych myszek, 1 szara i 1 czarna oraz z 5 innych piesków:) Kiedyś opiekowałam się także szkolnym żółwiem oraz kotkami:)

2. Przez 4 lata należałam do Związku Harcerstwa Polskiego. Miałam swój zastęp, a potem zostałam przyboczną drużynowej. Odeszłam ponad 2 lata temu.

3. Jakiś czas temu zaczęłam być Wiccanką, tym samym stając się Neopoganką. Wierzyłam w Boginię Matkę, Rogatego Boga, oddawałam kult przyrodzie i obchodziłam rytuały przy pełni księżyca. Dziś znowu jestem Chrześcijanką.

4. Podarłam pierwszą Walentynkę, którą dostałam od kolegi. Teraz rozmueim, czemu dotąd średnio mi się układało w sprawach sercowych. ;)

5. Mam aparat na ząbkach oraz kolczyk w pępku.

:)

No, gotowe. Jak będę miała więcej wolnego czasu, to opiszę cuuudowny czas z Kotkiem w środę i zwariowany czwartek z Nim i Andym. Tymczasem! :)

10:13, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
TUTAJ ZACZYNAM SIĘ NOWA JA

Tak sobie pomyślałam, posnułam refleksje takie a nie inne... I...
I chyba wreszcie ocknęłam się z jakiegoś dłuższego letargu. Nigdy tutaj tego nie pisałam, bo sama nie wiedziałam, czy to już bulimia, czy nie. Mam jednak nadzieję, że NIE! Zrozumiałam bowiem, że gra nie jest warta świeczki. Jestem przecież młodziutka, mam pracę, studia, kocham i jestem kochana. Więc czego potrzeba mi więcej? Dla Niego jestem najpiękniejszą kobietą pod słońcem, a moje pokraczne kompleksy biorą się z dziwnych źródeł. Koniec z tymi pierdołami! Tak, jak mi K. napisała: trochę dietki, kremiku, a będzie git:)) Otóż to! Jest śliczna pogoda i aż chce się żyć. Koniec z obsesjami i kompleksami. Koniec z nieustannym gadaniem o tym i wystawianiem sobie wizytówki z tego tytułu. Koniec. Nadchodzi wiosna. I ja odrodzę się jak feniks z popiołów!! :*:*:*

10:13, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
Weekend piękniejszy niż barwy tęczy

Byłam z Nim, a potem wróciłam do znanych kątów i przerażającej pustki. Jak było? Nie powiem. Ale nie dlatego, że nie chcę. Bo chcę! Ale dlatego, że nie znam słów, by opisać, jak się przy Nim czułam. To była bajka spisana tylko dla Naszych dusz. Wspólne spacery, rozmowy, poranki, wieczory, noce. Zakupy, gotowanie, jedzenie. Oglądanie filmów, żarty, namiętność (!!!), miłość. Taka śliczna, powstała nagle i niespodziewanie. Cudowna.
W poniedziałek minęło nam 100 dni odkąd jesteśmy razem. W tej okazji dostałam prezenty i list... Pisany z boskim natchnieniem. W moim pokoju pojawił się Metody - braciszek Cyrylka, którego ja najpierw wręczyłam Mojemu Kotkowi.
Tak więc było ślicznie. Co tam 6,5 h w pks-ie. Warto! Bo jest super, a o to chodzi!!!
Misiu, dziękuję.... :*:*:*

10:12, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
By Was wszystkich przytulić...

Ten tydzień był jakiś szybki. Dopiero co byłam z Nim, tuliłam się do Niego i powietrze pachniało piękną miłością. A teraz siedzę tutaj sama, uczę się angielskiego i pogrywam w literaki na kurniku. Ale fajnie!:/

Dziś było takie sobie. Najpierw zatrzasnęłam kluczyki w samochodzie na parkingu pod marketem (gdyby nie moja siostrzyczka, to siadłabym i płakała...), potem w domu wysokie napięcie. I z Nim nie do końca wyśmienicie. Tak bardzo chciałabym pomóc wszystkim... Mojej siostrze, która za ścianą ze łzami w oczach drze jakieś listy, mojej K., która - choć szczęśliwa - wie, że w środku dzieje się z nią coś niepokojącego, czemu nie potrafi się oprzeć. Mojej M., która chora i z czymś, co spadło na jej plecki niedawno. Mojej I., bo zaczyna wątpić w słońce... Mojej E., bo życie z niej drwi. Rodzicom... bo jest jak jest. A jest bardzo niedobrze. Jemu... z całych sił chciałabym zabrać smutek z Jego świata. Bo Go... k***am.
A ja... gdzie miejsce na moje smutki? Ja dziś odpoczęłam najbardziej, gdy byłam na... cmentarzu. Cisza, spokój. I niewidzialna ściana letargu, o którą smiałam się oprzeć całą sobą.

10:12, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
I udaję, że wszystko jest OK...

Niby blog, a raczej nie był dotąd zbyt osobisty. Teraz jednak mam potrzebę na taki wpis.

Jest mi smutno, ciężko, źle. Usta jeszcze wykrzywiają się w górę, tworząc znamię uśmiechu, ale wnętrze... Wnętrze! Płacze(ę).

Tak bardzo chciałam stąd uciec, zamieszkać z Nim. Okazuje się, niestety, że dni w tym domu są prawdopodobnie policzone. Z kasą było średnio od dawna, ale to było takie „utajone manko”, bo nie mogłam narzekać. Dzisiaj jednak okręt idzie na dno, widzę to w oczach moich rodziców, ale udaję, że jest w porządku i szczeniacką głupotą potrafię się jeszcze skrzywić, gdy wołają mnie, abym im w czymś pomogła. Wszystko, co mój tata budował od podstaw, wszystko, co wypielęgnowała moja mama, odejdzie wraz z tą działką. Nie, nie wierzę!!! Nie chcę w to wierzyć!!! Ale jeśli nie tak, to jak będzie? Czy została jeszcze szansa, nadzieja…?...

Udaję też, że wszystko gra jeśli chodzi o moje odżywianie. Gówno, za przeproszeniem, prawda. Od 2 tygodni obżeram się jak krowa i tyję. Podniecam się tym, że wciąż mam wystające obojczyki i nie zwiększył mi się obwód ud, ale co z tego?! Patrzę na Cassie, na Lohan (ale porównanie, czy nie?), na koleżanki i myślę sobie: Taaak!!! Tak trzymaj, gruba krowo, idź zeżryj tabliczkę czekolady! Ucząc się, znajduję na marginesach kalorie, które dodawałam do siebie, rysunki chudych ludzików i wykrzyknienia typu SAY NO TO FOOD! Od jutra znowu się będę odchudzać. Włosy wypadają mi jeden po drugim, ale zamiast wziąć się (je!) w garść, kupuję kompleks witamin i do tego kolejny szajs na odchudzanie – tym razem z pancerza skorupiaków… :/
I przez to pierdolone odchudzanie mój organizm już do mnie nie należy. Czekam na okres prawie 50 dni. Nie miałam go wcześniej po 2, 3 miesiące, ale ostatnio wszystko wracało do normy. Teraz znowu. Krzyczę w środku z przerażenia tym bardziej, że w tym czasie kochałam się z Nim. Co z tego, że uważaliśmy?! 50 dni……..

I jakby tego nie było dosyć, dzisiaj dostałam mandat za… przejście na czerwonym świetle!!! Gdy dostałam w twarz na głównej ulicy 2 tygodnie temu, nie było oczywiście nikogo. Teraz, rzecz jasna, musieli mi wypisać „czek” na 50 zł.

Chyba jedynym pocieszeniem jest fakt, że stojąc z policjantami (:P) dostrzegłam koło swojego buta 10 zł, leżące na parkowej alejce. Będzie na poczet mandatu.

Wiem, że gdyby nie Jego miłość, byłoby mi bardzo (cholernie!) ciężko. Choć czasem ucinam Go, jak pięcioletnie dziecko, jestem ciepło-zimna i słodko-gorzka, to dziękuję Bogu za to, że mnie odnalazł. Wyobraźcie sobie tylko, jakby to było, gdyby Go nie było….?..............

10:11, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
Po długim weekendzie

Majówka minęła. Staram się o tym nie myśleć, ale taka jest prawda. Moja była cudowna, piękna, śliczna. Cały tydzień spędziłam z Nim. Byliśmy na mojej działeczce tylko we dwójkę. 24h/dobę razem, zwłaszcza w nocy, gdy padaliśmy z zimna. A gdy odjechał... a odjechał dzisiaj... to tak, jakby mi coś skradziono. Pół serca wyrwano. Tęsknię tak bardzo... i już odliczam dni do następnego (oby prędkiego) spotkania z moim Słonkiem.

Misiu... tylko Ty i więcej nic! :*
Dziękuję jak tylko umiem :*:*:*

K.C. :*

10:11, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
Lekki dołek...

Ostatnio wszyscy się ze wszystkimi kłócą. To znaczy, w mojej najbliższej rodzinie. Wczoraj ja z tatą, potem mamą, dzisiaj rano rodzice (szkoda tego ładnego kubeczka:/), popołudniu ja z siostrą, a potem mama z nią. Żyć nie umierać!!! :/// Fakt jest faktem, że od kilkudziesięciu godzin mam małego doła. Jedna sprawa podcięła mi skrzydła, potem ta rozdarta od ucha do ucha gęba siostry, jej fochy i miny. Czepialscy rodzice i dodatkowo cholerny ból w nodze wczoraj wieczorem... Jakby tego wszystkiego było mało, mam kosmiczny dług w banku oraz codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że nie zdam CAE :(

Na (wielkie!) szczęście jutro jadę do mojego Ukochanego na 3 dni. Idealnie, w samą porę, bo naprawdę wokół zrobiło się szaro i beznamiętnie:(( A do tego, o zgrozo, smutno!! Więc ogólnie tragedia. Muszę się jednak sprężyć i wytrzymać tylko te pół dnia. Jutro obudzę się po 5 i ruszę do Raju. Och, tak!!!

A teraz nastąpi refleksja osobista. Nienawidzę lesbijek. Są wszędzie, wyłaniają się zza rogów parkowych uliczek i przyprawiają mnie o mdłości. Ciągle ten dźwięczący telefon, durne życzenia z buziaczkami w opisie na gg... Nie znoszę ich, powinni je wszystkie wystrzelać. Przepraszam w tym miejscu za moją głęboką nietolerancję, ale mam dość. Dość! Z dwojga złego już chyba wolę gejów. Zresztą, jeden gut a drugi haroszy, jakkolwiek się to pisze!

Byle do Kota!!! :*:*:*

10:10, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
Nie umiem...

Cholera, tak trudno jest się do tego przyznać, ale prawda jest już powszechnie znana - nie potrafię poradzić sobie z nieobecnością Mojego Mężczyzny koło mnie i nie umiem bez Niego żyć.
Znowu spędziłam cudowną dobę u Jego boku. Wczoraj minęło nam sześć miesięcy. Najpiękniejsze pół roku mojego życia. Wszystko mi się teraz udaje, jestem taka szczęśliwa!! Wiem, że jest to miłość, jaka nie zdarza się codziennie i wiem, że muszę na nią chuchać!! Kocham Go tak mocno, że we własnym domu jest mi nieprzyjemnie, bo nie ma Go tutaj. Wiem, że wszystko się zmieni na lepsze. Wiem to, bo po prostu musi.
Kończy się pewien etap Jego (Mojego w sumie też) życia i Naszego związku. Ukochany wyprowadza się z miejsca, gdzie spędziliśmy długie godziny pełne namiętności, miłości i nieprzemijającego szczęścia. Ale będzie tylko piękniej, bo jesteśmy...

"Chcą nas nauczyć dobrych manier, ale nie uda im się to, bo jesteśmy bogami."

Ten cytat zaczyna książkę Carrolla "Dziecko na niebie". Polecam gorąco.
A Ciebie, Skarbie, kocham nad życie! :*

10:10, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
WAKACJE!!

Dawno mnie tu nie było... Ale to dlatego, że dobę miałam wypełnioną po brzegi:) Wcześniej pomagałam tacie w garażu przy MK2, ale efekt wyszedł... mmm!! Mój tata jest geniuszem, jak Boga kocham!! To, co stworzył z tego rupiecia, to nie samochód, a dzieło sztuki.
Andy po niego przyjechał z Wojtkiem. Okazało się, że bardzo słusznie - teraz, gdy z nim rozmawiałam, wydał mi się baardzo przeciętny, pokochałam Misia jeszcze mocniej, a moi rodzice stwierdzili na dokładkę, że mój Kotek to przy W. gwiazda!! :))
W każdym razie mam spokój z tym angielskim gówniarzem, Andym, na długi czas... Do czasu, aż tata nie zacznie robić jego następnego Jaguara - e-type'a.

A ponadto... Dziś miałam ostatni egzamin z pozytywizmu i Młodej Polski. Tragedia. W tamtym roku zdało 10 osób na 60, na zerówkach zadawał straszne pytania, a jakby tego było mało, pytał z tych cholernych wykładów, które sobie odpuściłam. Mało!! Nie było mnie nawet na liście na egzamin, więc zapowiadało się różowo. Cały zeszły tydzień miałam wyjęty z życiorysu, wszystko mnie bolało i chodziłam jak karykatura nie człowiek od tej nauki...
Dziś nerwy zjadały mnie od środka. Weszłam... I...
ZDAŁAM NA 4!!!!!!!!!!!!! :))))))
To jest po prostu SZOK, bo to oznacza, że do tej pory jestem w trójce najlepszych!!! 4 u dra hab. T. to jak nie wiem... A na CAE!!! Dziś jestem szczęśliwa pełną gębą.

Tak, Skarbie, jestem bezczelnie szczęśliwa!! Tym bardziej, że moja K. wyszła już ze szpitala, a tak się martwiłam...

Dziś czuję, że mogę przenieść góry!!!
MAM WAKACJE!!!

I za kilkadziesiąt godzin będę już w ramionach Kotka, patrząc na "jezioro tęskniące - jak mawiał Jan Kasprowicz - czyli Gopło.
Jupiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!! :))))) :*:*:*

10:10, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
Jak feniks z popiołów

Dziś przeżyłam najdłuższe 3 minuty mojego życia. Potem jeszcze chwila stresu przez złośliwość rzeczy martwych i wreszcie… Zaczęłam żyć! Mój Ukochany każe milczeć, milczałam i ja jak zaklęta, że na chwilę coś oderwało mi skrzydła i zdjęło z głowy aureolę. Ale to już nieważne, nie jest istotne już. Już jest dobrze. Już mam tego namacalne poświadczenie i jestem ponownie szczęśliwa. Dziękuję Wam, bogowie. Tobie, Pani księżyca, Tobie, Rogaty i wszystkim zastępom świętych. Wydaje się teraz, że za 9,99 kupiłam sobie spokój duszy i opanowanie. Bezcenne!

Muszę być teraz silna, bo miłość w moim związku przetaje być wystarczająca. Złe demony zaatakowały Moją Drugą Połowę. Proszę, powiedzcie, co robić? Gdzie szukać ukojenia, lekarstwa? Jestem bezradna, tonę w morzu niepokoju z tego powodu i krzyczę w środku… Wiem, że to pokonamy, w końcu jesteśmy bogami. Ale kiedy? Byle nie po tamtej stronie…

Wszyscy moi bliscy się załamują. Nie muszę tego mówić, widzę i czuję to. Nie mówią, tylko patrzą tymi swoimi wypełnionymi strachem i smutkiem oczami, piszą do mnie zagadkowo, są Enigmą. Myślę o wielu rzeczach. Najszczęśliwsza byłabym, gdybym przefarbowała włosy na czarno, wyprostowała je, założyła długi biały habit jaki noszą kapłanki, na głowę zarzuciła kaptur, na piersiach zawiesiła pentagram i bezszelestnie ruszyłabym do pustego, mrocznie pachnącego lasu. Czy potraficie wyobrazić sobie najświeższy zapach, jaki tylko jest w stanie wydać na świat natura? Zapach tajemnicy, ożeźwienia, nieznanego, ale jednocześnie przyjemnie znajomego, słodko pięknego i leczącego lasu. Właśnie taki zapach teraz czuję, a oczami wyobraźni widzę te malutkie gałązki i szyszki, pękające pod ciężarem mojego kroku. I te nieśmiało prześwitujące przez janozielone liście promienie porannego słońca. Tam w górze zatrzepotał skrzydłami ptak, a może anioł? Jakieś oczy obserwujące moją białą postać i magia. Magia, w którą każda czarownica tak mocno wierzy.

A teraz idę śnić. Wyśnię sobie najpiękniejsze sny i tam, w nich, naprawdę będę szczęśliwa…

10:10, bolaczka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2